Zmieniłem się przez te trzy lata. Wy mnie zmieniliście. Zaczerpnąłem po troszku od każdego i teraz każda z osób, które zdążyłem poznać, mieszka we mnie. Stałem się innym człowiekiem, może lepszym, może gorszym, choć mam nadzieję, że jednak lepszym. Teraz idę do liceum i będę l i c e a l i s t ą. Smutne. To słowo brzmi staro i poważnie, choć wiem, że za trzy lata nie będę tak uważał, co jest jeszcze smutniejsze.
Kocham was. Kocham Elitę, całą i każdego z osobna. Będzie mi brakować naszej ogromnej pijarskiej rodziny, którą kochałem pomimo jej wszystkich wad, a może właśnie dzięki nim. Będzie mi brakować tych małych szczególików, które składały się na całość mojego życia codziennego – pleśniowo-zielonego budynku, smerfnych mundurków, latających w klasie szopów i krzeseł, naszej malutkiej klasy. Będę tęsknić za naszymi zwyczajami i śmiesznością, za naszą głupotą i dziwnymi żartami, niezrozumiałymi dla nikogo spoza grupy. Za tym wszystkim, co mnie otaczało przez te trzy lata, a teraz odchodzi. Wydaje mi się, jakbym był w tym gimnazjum całe życie – to właśnie w tym czasie przeżyłem najróżniejsze wzloty i upadki, to właśnie z wami realizowałem najbardziej szalone i absurdalne pomysły, to właśnie tu odnalazłem prawdziwych przyjaciół. Każdy z nas był inny, każdy interesujący i na swój sposób niezwykły. Nie wiem, jak mógłbym wytrzymać tyle z normalnymi, przeciętnymi ludźmi.
Teraz nasza rodzina rozpada się na pył, który wiatr rozwieje na różne strony świata. Mam świadomość, że większość z tych osób będę spotykał już tylko na spotkaniach klasowych lub gdy miniemy się na ulicy, część na początku często, lecz z czasem coraz rzadziej, a część codziennie, ale po jakimś czasie nasze rozmowy ograniczą się do powitań i zamienienia kilkudziesięciu zdań raz na tydzień. Mimo wszystko, mam jednak nadzieję, że choć kilka osób nie zapomni tak szybko i pozostanie blisko.
Nie będę miał już w klasie Stacha, któremu będę mógł mówić “Stachu, żal” i na którym zawsze mogłem polegać, kiedy chciałem kogoś rozśmieszyć.
…Sławka z jego pozerstwem i skrzywionym umysłem pozwalającym zrozumieć moje żarty.
…Piotra z jego wiecznym pesymizmem i głupimi wywodami z dziedzin, na których się ani trochę nie znał, który był dobrym przyjacielem.
…Natalii z jej “Słuchaj… albonienicnieważne”, kropeczkami i wszystkimi jest nataliowatościami.
…Kołały z jej kołałowatością.
…Micego, który już nie będzie mi wciąż rysował na ręce krzyżyków i do którego nie będę mógł mówić “Co tam, Micu?” po 10 razy na każdej lekcji.
…Tracza z jego demonicznym spojrzeniem.
…Macieja z jego pięknym czubem i tekstami.
…Kaszy, która wiecznie inspirowała mnie do wymyślania szowinistycznych żartów.
…Asią, która znienawidziła nas za swój prezent urodzinowy.
…Julki z jej pytaniami na WOS-ie.
… (uznałem, że tu potrzebne są dwa dwukropki) …pani El z jej długimi kazaniami
…wszystkich innych, k?órych nie wymieniam, by nie mój wpis miał jakąś zdatną do przeczytania długość.
Oskara i innych osób spoza naszej klasy też nie będę miał w szkole.
Smutne to.
Piosenka pożegnania -
Piosenką jest utraty;
Żegnałem ludzi i zdania -
Traciłem całe światy.
I nic nie pozostało
Prócz tego, co nucicie!
To wcale nie jest mało
Tak – żegnać – całe życie.
Pamiętajcie mnie. Ja was będę pamiętał.
(To, że piszę “was” z małej litery ma podkreślić waszą wyjątkowość – dla kogo innego zapewne użyłbym dużej litery.)
June 27th, 2010 by kacperg333 | 3 Comments »