Danio pręgowany

W nowej szkole zostałem przywitany przez lekcję o punktorach warunkowych. Jupi. A ostatnie 20 pytań z testu z niemieckiego mogłoby być równie dobrze po chińsku – miałbym takie same szanse trafienia. Z kolei moja klasa na chwilę obecną nie wygląda na zbyt ciekawą. No, może nie cała, bo trochę osób jest sensownych. W nich nadzieja. A także w tym, że reszta się rozkręci.

Przeczytałem ostatnio “Generation ‘P’” Wiktora Pielwina. Oto kolejna książka, która utwierdziła mnie w uwielbieniu dla rosyjskich pisarzy. Nikt tak jak Rosjanie nie potrafi spojrzeć krytycznie na otaczającą nas rzeczywistość i w postaci pozornie fantastycznej książki przedstawić prawa rządzące współczesnym światem.

Tytuł wpisu zapożyczony od ryby z Wikipedii o tej jakże uroczej nazwie. Wiecie, że ma też kuzyna, dania lamparciego?

September 2nd, 2010 by kacperg333 | No Comments »

I znów ukochany Kraków

Wreszcie wracam na stałe do najwspanialszego miasta świata. Niestety mój powrót zbiegł się z końcem wakacji, wskutek czego znów nie uda mi się pomarnować czasu.

Turcja okazała się niesamowita. Cudowne widoki, przepiękne zabytki (w tym doskonale zachowane rzymskie kolumny leżące na poboczu drogi i stare mozaiki wyglądające zza puszek po coli), interesująca kultura (ni to Azja, ni to Europa). Ogólnie rzecz biorąc – kraj niezwykły, którego atmosferę udało nam się poczuć przez tydzień objazdu. Drugi tydzień, w czasie którego zmuszeni byliśmy do mieszkania w hotelu w niewielkiej mieścinie, która zdawała się być niemiecką kolonią, ponieważ na ulicach było więcej niemieckich turystów niż ludzi jakichkolwiek innych narodowości (wliczając w to Turków). Po powrocie nie udało mi się nacieszyć Krakowem, ponieważ chwilę później wyjechałem na wieś do mojego kuzyna i kuzynki.

Na wakacjach, tak jak zwykle, nie udało mi się zrealizować nawet połowy planowanych projektów, ale za to wpadłem na kilka niesamowitych pomysłów, które aż same proszą się o wcielenie w życie. No, zobaczymy, co będzie.

A pojutrze rozpocznie się nowy etap mojego życia. Ciekawe, ile ich jeszcze mnie czeka.

August 31st, 2010 by kacperg333 | No Comments »

Informacji garstka

Muszę przyznać, że skaner to fajna sprawa – człowiek może odkryć z jego pomocą masę przydatnych rzeczy. Na przykład może dowiedzieć się, że coś na banknocie, co od zawsze uważał za zwykłą linię, nie jest linią, a rządkiem mikroskopijnych napisów “Rzeczpospolita Polska”.

Sandały zawsze górą! Nawet kobiety na 100-złotowym przedwojennym banknocie je mają na nogach.

Stwierdzam jako fan gatunku, że “Incepcja” to jeden z najlepszych filmów SF ostatnich lat. Jest świetnie zrobiony pod każdym względem, a jego atmosfera przypomina książki Dicka – nie wiadomo tam, gdzie kończy się rzeczywistość, a zaczyna fantazja. Obowiązkowy do oglądnięcia.

Turcja czeka na podbicie. Wracam 18-tego.

August 4th, 2010 by kacperg333 | No Comments »

Starość nie radość

Jestem stary. Staro się czuję, choć może aż tak staro nie wyglądam. Patrzę z zazdrością na radosne dzieci biegające w kółko i cieszące się swoim prostym światkiem. Kiedy byłem młody, też, tak jak one, cieszyłem się, że wszystko jest takie skomplikowane, a przez to nienudne. Nie wziąłem wtedy tylko pod uwagę, że świat ten skomplikowany nie był. Teraz jestem starszy i mądrzejszy i mój obecny świat jest na tyle zagmatwany, że trudno w nim nie zabłądzić. Wiem też, że otaczająca mnie rzeczywistość tylko wydaje się być czymś złożonym, a moje decyzje trudnymi – za kilka lat będę się z nich śmiał, tak jak z problemów tych dzieci. I to mnie najbardziej przeraża. Nic, tylko czekać aż równia pochyła zmieni się w strefę swobodnego spadania. Będzie gorzej, dzieci.

August 1st, 2010 by kacperg333 | 2 Comments »

Z tygodnia ostatniego refleksji kilka

I znów jestem w Gorlicach. I znów leje. Jakoś mam takiego pecha, że ostatnio zawsze, kiedy przyjeżdżam do pięknej mieściny, w której mieszkają moi dziadkowie, akurat niebo musi przeciekać. Tym razem fakt ten miał też pozytywne skutki -  nauczyłem się korzystać z suwaka logarytmicznego i zostałem obdarowany jednym przez dziadka.

Zakrzówek wymiata.

A moja nowa klasa chyba jednak nie będzie tak zła. Osoby, które przyszły na spotkanie, były ok i całkiem nieźle udało nam się dogadać, Co prawda, na obecnych było tylko 6 osób, ale mam nadzieję, że reszta klasy też będzie sensowna.

July 28th, 2010 by kacperg333 | No Comments »

Tako jako

Blog, jak już to zdążyło zauważyć kilka osób, nie działał przez parę ostatnich dni, ale na szczęście kryzys już został zażegnany i znów mogę się radować posiadaniem własnego miejsca, na którym mogę się wyżalić i pochwalić. Specjalnie dla Stasia napiszę, że awaria była spowodowana padem serwera bazy danych i teraz zastanawiam się, czy nie przenieść się na wordpress.com, ale odwodzą mnie od tego tamtejsze paskudne domyślne motywy^^

Aktualnie odwiedza mnie w Krakowie kuzyn, wskutek czego nie mam prawie wcale wolnego czasu – wciąż muszę się nim zajmować. Wolałbym jednak realizować swoje dziwne wakacyjne plany, no ale cóż, tak się już złożyło. Zresztą w sumie nie jest tak źle :P

Dzisiaj spotkałem się z Kamilkiem po raz pierwszy od kilku miesięcy. Większość czasu spędzonego w aquaparku zeszła nam na rozmowach w jacuzzi i w “rwącej rzece”. Stwierdziliśmy, że wreszcie będziemy mieli do siebie blisko – on trafił do dwójki.

Z kolei większość przedwczorajszego dnia spędziłem na urodzinach Ani. Niewątpliwie nudno nie było. Udało mi się w dziwnej grze polegającej na “międleniu kręgli” zająć raz pierwsze miejsce i raz ostatnie (tylko ja potrafię trzy kolejki pod rząd nie trafić żadnego kręgla! [sic!]).  Wcieliłem się też w rolę Kłusownika (Tego Kłusownika, nie jakiegoś tam kłusownika). A na koniec pożywiliśmy się miśkiem świeżo upieczonym nad ogniskiem.

Oto radosna nowina dedykowana Sławomirowi Pe: Zacząłem ostatnio słuchać… Levellersów! Doszedłem do wniosku, że oni są bardziej folkowi niż mi się z początku wydawało (tak, to taki swoisty grabkowy komplement).

I na koniec jeszcze komunikat specjalny skierowany do ogółu: Nie lękajcie się!

July 19th, 2010 by kacperg333 | 3 Comments »

Tam i spowrotem

Ten wyjazd był zupełnie inny niż rok temu. Aczkolwiek nie mogę powiedzieć, że gorszy. Poznałem mnóstwo ciekawych ludzi i wiele się też nauczyłem. Każdy dzień był inny od poprzedniego i każdy przynosił coś nowego. Ten wyjazd z pewnością nie był nudny. I, jak zwykle, okazał się za krótki, a 10 dni minęło w mgnieniu oka.

No i wreszcie mogę cieszyć wakacjami. Wreszcie będę mógł realizować najdziwniejsze i najbardziej bezsensowne pomysły. Wreszcie będę mógł poświęcać całe dnie jakimś głupotom. Chociaż i tak pewnie, zanim się obejrzę, już będzie trwał rok szkolny, a ja będę się kisił na mat-fizie w najlepszej szkole w mieście.

July 15th, 2010 by kacperg333 | 3 Comments »

NIE jestem algosem! :)

I wszystko poszło tak, jak powinno – mianowicie komputer omikronu nic nie namieszał, wskutek czego dostałem się do tej klasy, do której dostać się chciałem – na mat-fizUJ-inf. A dziś, wraz z pozostałymi pijarami, zaniosłem wszelkie wymagane papiery do zakładu piątego, potwierdzając swoją rezygnację ze świetlanej kariery absolwenta technikum melioracji. Przy okazji usłyszałem komplement, który mnie mocno podbudował – “Od razu było wiadomo, że nie jest algosem. Oni wyglądają inaczej.” Do tego mój przyszły wychowawca wydał mi się całkiem sympatyczny.  Słowem, mogę się czuć spełniony. Co prawda, po stwierdzeniu, że w klasie jest tylko 10 dziewczyn, a 30 z 35 osób jest laureatami zacząłem się zastanawiać, czy nie zwerbowałem się do oddziału geeków w flanelowych zbrojach, ale ostatecznie stwierdziłem, że nie ma się co zamartwiać – w razie czego moje grube na pół metra szkła w okularach zapewnią mi respekt i najwyżej zmienię Fedorę na Slackware.

Tak, tak, tytuł nawiązuje do analogicznych tytułów na Staszkowo-Kubowych blogach. Stachu, żal. Kuba, żal. A, i jeszcze “Ziober, żal”, ale on tu nie zagląda.

July 1st, 2010 by kacperg333 | 1 Comment »

Nie można dwa razy wejść do tej samej rzeki

Zmieniłem się przez te trzy lata. Wy mnie zmieniliście. Zaczerpnąłem po troszku od każdego i teraz każda z osób, które zdążyłem poznać, mieszka we mnie. Stałem się innym człowiekiem, może lepszym, może gorszym, choć mam nadzieję, że jednak lepszym. Teraz idę do liceum i będę l i c e a l i s t ą. Smutne. To słowo brzmi staro i poważnie, choć wiem, że za trzy lata nie będę tak uważał, co jest jeszcze smutniejsze.

Kocham was. Kocham Elitę, całą i każdego z osobna. Będzie mi brakować naszej ogromnej pijarskiej rodziny, którą kochałem pomimo jej wszystkich wad, a może właśnie dzięki nim. Będzie mi brakować tych małych szczególików, które składały się na całość mojego życia codziennego – pleśniowo-zielonego budynku, smerfnych mundurków, latających w klasie szopów i krzeseł, naszej malutkiej klasy. Będę tęsknić za naszymi zwyczajami i śmiesznością, za naszą głupotą i dziwnymi żartami, niezrozumiałymi dla nikogo spoza grupy. Za tym wszystkim, co mnie otaczało przez te trzy lata, a teraz odchodzi. Wydaje mi się, jakbym był w tym gimnazjum całe życie – to właśnie w tym czasie przeżyłem najróżniejsze wzloty i upadki, to właśnie z wami realizowałem najbardziej szalone i absurdalne pomysły, to właśnie tu odnalazłem prawdziwych przyjaciół. Każdy z nas był inny, każdy interesujący i na swój sposób niezwykły. Nie wiem, jak mógłbym wytrzymać tyle z normalnymi, przeciętnymi ludźmi.

Teraz nasza rodzina rozpada się na pył, który wiatr rozwieje na różne strony świata. Mam świadomość, że większość z tych osób będę spotykał już tylko na spotkaniach klasowych lub gdy miniemy się na ulicy, część na początku często, lecz z czasem coraz rzadziej, a część codziennie, ale po jakimś czasie nasze rozmowy ograniczą się do powitań i zamienienia kilkudziesięciu zdań raz na tydzień. Mimo wszystko, mam jednak nadzieję, że choć kilka osób nie zapomni tak szybko i pozostanie blisko.

Nie będę miał już w klasie Stacha, któremu będę mógł mówić “Stachu, żal” i na którym zawsze mogłem polegać, kiedy chciałem kogoś rozśmieszyć.
…Sławka z jego pozerstwem i skrzywionym umysłem pozwalającym zrozumieć moje żarty.
…Piotra z jego wiecznym pesymizmem i głupimi wywodami z dziedzin, na których się ani trochę nie znał, który był dobrym przyjacielem.
…Natalii z jej “Słuchaj… albonienicnieważne”, kropeczkami i wszystkimi jest nataliowatościami.
…Kołały z jej kołałowatością.
…Micego, który już nie będzie mi wciąż rysował na ręce krzyżyków i do którego nie będę mógł mówić “Co tam, Micu?” po 10 razy na każdej lekcji.
…Tracza z jego demonicznym spojrzeniem.
…Macieja z jego pięknym czubem i tekstami.
…Kaszy, która wiecznie inspirowała mnie do wymyślania szowinistycznych żartów.
…Asią, która znienawidziła nas za swój prezent urodzinowy.
…Julki z jej pytaniami na WOS-ie.
… (uznałem, że tu potrzebne są dwa dwukropki) …pani El z jej długimi kazaniami
…wszystkich innych, k?órych nie wymieniam, by nie mój wpis miał jakąś zdatną do przeczytania długość.
Oskara i innych osób spoza naszej klasy też nie będę miał w szkole.

Smutne to.

Piosenka pożegnania -
Piosenką jest utraty;
Żegnałem ludzi i zdania -
Traciłem całe światy.
I nic nie pozostało
Prócz tego, co nucicie!
To wcale nie jest mało
Tak – żegnać – całe życie.

Pamiętajcie mnie. Ja was będę pamiętał.

(To, że piszę “was” z małej litery ma podkreślić waszą wyjątkowość – dla kogo innego zapewne użyłbym dużej litery.)
June 27th, 2010 by kacperg333 | 3 Comments »

Nienawidzę kupować ubrań

Krótka konkluzja będąca skutkiem dzisiejszych tortur zwanych ubraniowymi zakupami: Dla normalnego człowieka w starciu z asortymentem sklepów ubraniowych pozostanie nie-lanserem graniczy niemal z czynem bohaterskim. W sklepach są prawie tylko i wyłącznie oczojebniefioletowe lub jaskrawożółte T-Shirty. Czasem zdarzy się jakiś pozornie normalny, ale zaraz okazuje się, że ma różowe napisy. A jeśli dokonamy cudu i odnajdziemy wersję bez takich ozdób, zaraz się okaże, że jest ona dostępna wyłącznie w rozmiarze XXXL [sic!].

Degrengolada.

June 21st, 2010 by kacperg333 | No Comments »

Bad Behavior has blocked 10 access attempts in the last 7 days.